Notatka na marginesie

Od rana śledzę to co dzieje się na Ukrainie. Staram się zrozumieć, odnaleźć plusy i minusy obu stron. Nie o tym jednak chciałam…

Krótko – dziś jestem Ukrainką (choć bliżej mi do Białorusi jeśli chodzi o pochodzenie). Łzy mi się cisną do oczu gdy widzę płaczące matki, zawziętych ludzi pomagających sobie nawzajem, krew, zwłoki… Oni walczą jak my kiedyś a ja myślami i moją nieudolną modlitwą jestem z nimi. 

Obrazek

"Nasze rozstania" D.Foenkinos

Zwykły wpis

   Poznajcie Fritza i Alice. Parę doskonałą i niedoskonałą jednocześnie – mają tę samą szparę między zębami i poczucie humoru. Poza tym i dziwnym przyciąganiem nie łączy ich nic. „Nasze rozstania” opowiada o powrotach, odejściach, tęsknocie i barierach, których nie mogą przeskoczyć.
Są miłości, których być nie powinno a mimo to kurczowo się ich trzymamy i takie, które są obok – tuż,tuż lecz nie umiemy ich uchwycić. Nie wiem jaki typ związku reprezentuje tych dwoje ale ich uczucie od początku jest piękną pomyłką. Będzie trwać? Nie będzie?

W życiu nie pomyślałabym, że książka bez wątku,który wbija w fotel samym opisem z tyłu okładki mnie zainteresuje.
„Czas na coś lekkiego, muszę się wyłączyć”– pomyślałam gdy wybierałam kolejną książkę do przeczytania (z ok 80 szt :p ). Właściwie nie nastawiałam się na dokończenie jej- miała być miłym,wieczornym epizodem a skończyło się na pochłonięciu tej historii w dwa wieczory. DAR- autor ma autentyczny talent. Z pozoru leniwa opowieść o dwójce nieszczęśników zamienia się w podróż w ich psychikę (a głównie Fritza).
Główni bohaterowie są tak prawdziwi, nie przesłodzeni, że łatwo się z nimi utożsamić.
Piękna ta książka – o miłości bez lukru i bez zbędnego patosu.
Sięgnę po tego autora najszybciej jak się da !!

S.E.K.R.E.T. – Kopciuszek erotyki

Zwykły wpis

S.e.k.r.e.t. to moja pierwsza książka z gatunku erotyki. Kupiłam bo tematyka mnie zaintrygowała a długo wzbraniałam się przed Greyem i innymi następcami.

Cassie to kobieta po 30tce, która kilka lat wcześniej straciła męża. Choć jej związek nie należał do udanych i niewiele w nim było uczuć , Cassie nie potrafi na nowo cieszyć się życiem.
Każdy jej dzień jest poprawny a ona sama stara się być niewidzialna. Praca w kawiarni wydaje się być do tego idealna i wydawałoby się,że nic nie przerwie szarości codzienności. Do czasu.
Tajemniczy notes pewnej klientki , a raczej bardzo osobista treść rozpala w Cassie dawno uśpione uczucia.
Na dodatek zwrot zeszytu pociąga za sobą szaloną lawinę zdarzeń, na którą kobieta wydaje się być niegotowa.
Poznaje stowarzyszenie S.E.K.R.E.T., którego celem jest wybudzenie z letargu wybranych kobiet i obudzenie kobiecości a także seksualności, którą po drodze zatraciły.
Przed bohaterką 10, niespodziewanych kroków przepełnionych erotyzmem i brakiem skrępowania.

   Książkę połknęłam 🙂 Nie dlatego,że dotyczy erotyki. Zafascynował mnie obraz przemiany jaką przechodzi kobieta, jej ponowne rozkwitanie i poznawanie siebie. To erotyczny Kopciuszek z nieidealnym księciem.
  Z tego co czytałam trylogii  Greya zarzucano obrzydliwe opisy. Nie mogę co prawda porównać ich z tymi, które pojawiają się w Sekrecie jednak erotyzm jest w niej dawkowany stopniowo – pobudza wyobraźnię nie zostawiając niesmaku. To jej ogromna zaleta.
Sam pomysł – tajemniczego,kobiecego stowarzyszenia spełniającego marzenia kobiet połączony z perypetiami codziennymi Cassie jest bardzo,bardzo dobry. Zdecydowanie dla kobiet 🙂

Zastanawiam się czy sięgnę kiedyś po erotykę… Na półce stoi jeszcze jedna książka z tego gatunku i przeczytam ją choćby po to by mieć porównanie. Mam nadzieję,że będzie równie dobra jak S.E.K.R.E.T.
Polecam!

Moje nowe dzieci :) Stos + coś

Zwykły wpis

 Dużo pomysłów ostatnio we mnie, dobrej energii i chęci do działania. Niech ten stan trwaaa…

To moje nowe nabytki książkowe, z których dumna jestem jak nie wiem 😉

Jest jeszcze coś czym chcę się z Wami podzielić:

I moje małe dzieci ❤

Konające zwierzę – a miało być tak pięknie…

Zwykły wpis

    Mam ogromne wymagania w stosunku do książek o takiej tematyce. Może (a raczej na pewno) dlatego, że jestem niezmiennie zakochana w „Lolicie” Nabokova (od niej z resztą zaczęła się moja droga z regularnym czytaniem) i szukam drugiego ideału.

   „Konające zwierzę” (oddaję pokłony za tytuł) to studium psychologiczne człowieka, który wraz z nastaniem 60-70 lat zaczyna konać od własnej broni.
Mężczyzna ten jest wykładowcą na uniwersytecie, krytykiem sztuki i amatorem kobiet. Młodych kobiet.
Nie ukrywa, że na sali wykładowej znajduje swoje kolejne ‚ofiary’, które zaciąga do łóżka na swój autorytet i sztuczki wypróbowane przez lata. Jego świat „wywraca się” gdy poznaje Consuelę – studentkę, ucieleśnienie męskich marzeń. Dziewczynę z ewidentnie jeszcze większymi problemami.
I tu zaczyna się powolne konanie, wyniszczająca obsesja, zazdrość, świadomość własnego wieku i brak zahamowań.

To tyle jeśli chodzi o treść. Zainteresowało Was to? Jeśli tak..poczytajcie dalej.

Książka jest krótka , ma niewiele ponad 100 stron. Była to dla mnie istna męczarnia.
Pierwsze 30 stron pochłonęłam by kolejne 20-30 czytać „co drugie zdanie” i w końcu omijać całe strony.
Nie mogę zrozumieć po co autor wiele razy buduje napięcie by za chwilę wtrącić kilkanaście stron nic nieznaczącego bełkotu o starym znajomym, starych podbojach czy ulubionych nutach Schuberta.
W dodatku fragmenty,które w połączeniu mogły by stanowić jakąś spójną całość są często zwyczajnie obrzydliwe (oszczędzę Wam szczegółów…).
 Możliwe,że autorowi zależało na ukazaniu zwierzęcego instynktu ale Nabokov potrafił zrobić to w taki sposób, że chciało się książkę czytać dalej. A tu, mogłam co najwyżej nic nie jeść przez następnych kilka godzin.

Zakończenie książki…tak bardzo chciałam by się jakoś wybroniła skoro już dotrwałam do ostatnich stron. Nic z tego. Mamy tam ciekawy wątek ponownie ubrany w bełkot,który można skrócić do jednego zdania opisującego wygląd dekoltu Consueli. Makabra moi drodzy.
  Masochistów odsyłam do bibliotek 🙂 a tych, którzy cenią swój czas do innych książek lub…do obejrzenia ekranizacji ( niemożliwe! Obsada świetna, może reżyser opowiedział tę historię lepiej niż sam autor, zdobywa nagrody Pulitzera).

Czytnik Bloglovin

Stosik :)

Zwykły wpis

Stosik,dawno go tu nie było.
Książki kupione w okresie styczeń-maj. Jak widzicie nie szalałam 🙂
Jedna nie jest moja – tzn domowa,mężowa. Przeczytam pewnie w swoim czasie.

Roztrzepana sprzątaczka D.Gellner -recenzja video

Zwykły wpis

Nagrałam tę recenzję już dość dawno ale chciałam ją mieć również na tym blogu (dla przypomnienia, kiedyś prowadziłam blog Balianna ).

Tym czasem dopadła mnie książkowa niemoc. Nie myślałam,że mając ok. 100 książek czekających w kolejce nie będę miała co czytać! Nie wiem którą wybrać i efekt jest taki, że krążę od dwóch dni między regałem i półkami marudząc pod nosem „ta nie, ta nie, ta nie…” Grr :[

"Siedem pożarów Mademoiselle" Esther Vilar

Zwykły wpis
Wybierając tę książkę chciałam przeczytać coś lekkiego ale nie tak banalnego jak to bywa w przypadku typowo kobiecej literatury. Miałam pewne obawy – miłość i pożary? Już sama tematyka wydawała mi się zrobiona „na siłę” a co dopiero cała historia,która miała rozegrać się na kilkuset stronach. 
Zaczęłam czytać i…wpadłam!
Na okładce możemy przeczytać,że jest to „fascynująca opowieść…” i dokładnie taka jest!
Historię opowiada 12- letnia, bardzo rezolutna córka dyplomaty, u której tytułowa Mademoiselle pracuje jako guwernantka. 
Mademoiselle olśniewa urodą i tym „czymś” co powoduje,że wszystkie oczy są zwrócone tylko na nią gdy wchodzi do sali. Nic więc dziwnego,że każdy wolny (i nie tylko ) mężczyzna w okolicy zabiega o jej względy. Niestety przekornie nasza bohaterka pragnie miłości wyłącznie od „prawdziwego mężczyzny” i jest skłonna zrobić bardzo wiele by dopiąć swego. Nie dla niej lekarz, dyplomata czy prezydent. 
Pech chce,że tym „prawdziwym” okazuje się Nick Kowalski, dla którego Mademoiselle całkowicie traci głowę. Jest przygrubawym, lekko łysym strażakiem w dodatku kompletnie nie zainteresowanym guwernantką. Co więc można zrobić by zwrócić na siebie jego uwagę? Wzniecić pożar oczywiście.Nie jeden!
Z całego tego zauroczenia wynikają zabawne historie podszyte charakterystyką ówczesnej elity. 
Książkę przeczytałam ekspresowo. Ciężko było mi rozstać się z humorem małej Charlotty i francuskimi zasadami tytułowej bohaterki. Właściwie nadal, choć minęło już trochę czasu, tkwię myślami w ich życiu. Tym charakteryzują się dla mnie dobre książki.
Czy dla miłości (zauroczenia?) warto ryzykować a nawet dać się oszpecić?
Odpowiedź na te pytanie poznacie po przeczytaniu tej historii, do czego Was z czystym sumieniem namawiam. 

"Medyczka z Bolonii" recenzja video

Zwykły wpis

   Obiecałam i jest. Nagrana trochę na szybko ale ostatnio ciężko mi znaleźć chwilę gdy dziewczyny nie mają  zabawy pt : „Kto krzyknie głośniej” 😉
Tym razem przeszkadzała Pajączka i nie dawała się skupić.
Pajączka to kotka,którą adoptowałam tydzień temu. Niesamowity kociak po przejściach – miłośnik spania, mruczenia i przytulania.

Wracając do recenzji…
Nie zawarłam w niej wszystkiego co chciałam (następnym razem zrobię sobie jakiś konspekt 😛 ) ale najważniejsze jest- że książka świetna.
Ma sporo stron, ale czyta się je migiem a końcowe rozdziały zaskakują. Opowieść o życiu pięknej kobiety dla pięknych kobiet.

„MEDYCZKA Z BOLONII” autor: Serno Wolf