Plan -studia

Zwykły wpis

Wydział opublikował już plan zjazdów na nowy rok. 

Poczułam,że studencki czas zbliża się wielkimi krokami. Gdy przyjrzałam się bliżej zajęciom jakie mnie czekają utwierdziłam się tylko w przekonaniu, że to była bardzo dobra decyzja. Po pierwsza psychologia zwyczajnie mnie interesuje. Zanim strzelił mnie amor do medycyny to właśnie psychologia była moim celem (może trzeba było się go trzymać?). 
 Październik to dla mnie ważny miesiąc z dwóch powodów- studia i studio. 
Otwieram studio fotograficzne w nowym miejscu , już terminarz się zapełnia i muszę ten czas mądrze dzielić. 
Typowy dzień wygląda więc tak,że o 7.00 ubieram dziewczyny, na 8.00 odstawiam do szkoły i przedszkola i pędzę do studia by focić lub obrabiać wykonane dzień wcześniej zdjęcia. Ok 15.00 odbieram latorośle, dokarmiam, zabawiam i : uczę się/ fotografuję/obrabiam zdjęcia. Cieszy mnie to baaaaardzo. Lubię nawał pracy, szczególnie TAKIEJ. 😀 

Co by było gdyby…? Zabawa :)

Zwykły wpis

    Chciałabym zaproponować Wam małą zabawę. Możecie wziąć w niej „udział” wpisując odpowiedź na kartce, na blogu, w komentarzu- dowolnie.

 Odpowiedz na pytanie:

Kim byś był/ była gdyby nie strach, lenistwo, brak konsekwencji? Co byś robił/a, co umiał/a, co czuł/a?

Nie pytam o sprawy na „śmierć i życie” a o codzienne drobne rzeczy, które mogły by wiele zmienić.
Chciałabym skłonić Was do małej refleksji (siebie również) …

1) Pierwsze co przychodzi mi do głowy to gra na instrumentach. Grałam na skrzypcach, pianina nie lubiłam a od kilku lat obiecuję sobie, że wrócę do klawiszy oraz nauczę się grać na gitarze. 
Gdybym zrealizowała swoje obietnice dziś nie musiałabym płacić za prosty aranż gitarowy czy być uzależniona od terminów innych. Próbowałam gitary i właściwie codziennie obiecuję sobie,że właśnie dziś poświęcę jej więcej czasu. Lenistwo i brak konsekwencji w czystej formie.

2) Języki. Ile to już lat odgrażam się, że nauczę się włoskiego? 
Nie mam zdolności w przyswajaniu języków obcych ale włoski baaaardzo mi się podoba. Na podobaniu się skończyło. Drugim językiem,który bardzo mi się „słuchowo” podoba jest francuski. 
Gdybym się zawzięła potrafiła bym mówić w co najmniej dwóch językach obcych :-[ 

3) Dieta. Stare jak świat. Ale gdybym utrzymała swoje postanowienia o zdrowym żywieniu nie tylko moja sylwetka wyglądała by inaczej ale może rodzina również przeszła by na lepsze żywienie. Za dietą idą ćwiczenia. Płaski brzuch to moje marzenie nawet z czasów gdy moje BMI było bliskie 15 . To kwestia budowy, genów i własnych wymagań. 

Za tym wszystkim pojawia się drugie pytanie…


Wyobraź sobie,że masz przed sobą jeden dzień bez żadnego strachu i własnych ograniczeń – co robisz?

🙂 Odpowiedź na te pytanie pozostawię dla siebie , Wy również możecie.

   

Początki edukacji. Już niedługo…

Zwykły wpis

Nie, nie będę narzekać na upały. Wytopiłam dzięki nim połowę zalegających kilogramów, zjadłam 10 arbuzów i wzięłam setkę pryszniców. Jest dobrze. Za 2 dni ma przyjść totalna zmiana klimatu i wreszcie odżyję.  A jednak narzekam?

   Nie tylko temperatury się zmienią. Mam postanowienia. Baa- matczyne postanowienia.
Wrzesień za pasem a młode wędrują do przedszkola i szkoły. Ciarki mnie przeszły gdy pomyślałam o godzinie, na którą mają wstawać. Obecnie tak rozregulował się ich czas spania (częściowo winne temu upały), że zasypiają ok. północy, w nocy się budzą ( bo gorąco, bo się boję, bo burza…) i śpią do 11.00 .
Koniec.
Nastawiam budzik na 21.00 i będzie to dla nas sygnał , że czas do łóżek. Będę wytrwale przygotowywała je do tego wyjątkowego czasu gdy pójdą się edukować a ja pierwszy raz od 6 lat będę miała wolny poranek!!! HURRRA! 😀
Zaczynamy powoli gromadzić wszelkie szkolne potrzebne gadżety. Przyznam,że sprawia mi to taką samą radość jak za moich własnych szkolnych czasów. Ołówki,pisaki,gumeczki,zeszyty (!). Dziś kurier zapukał z książkami. Zestaw książek do zerówki – karty pracy+ podręcznik i zeszyt ćwiczeń do angielskiego+do religii i 200zł wydane. Jeszcze plecak+ kurtka, buty  i inne „chce to”. :-O  Szczerze współczuję rodzinom wielodzietnym…

Może morze?

Zwykły wpis

Wczoraj spontanicznie wybraliśmy się do Mielna. Dziewczynki zachwycone! Pierwszy raz zobaczyły morze. Podziwiam ludzi,którzy „plackiem” leżą na plaży i opalają się. Unikam wystawiania się na słońce, lubię być blada i zdecydowanie wolę aktywny wypoczynek. Niestety małe już odliczają dni do kolejnego,dłuższego wyjazdu muszę więc uzbroić się w odpowiednią porcję kremu z wysokim filtrem 🙂 Obiecuję sobie,że pod koniec lata lub wczesną jesienią pojadę w góry. Mam 25 lat a znam je tylko z obrazków! Drugie miejsce do odwiedzenia to plastynarium w Niemczech.

Z tematyki podróży… Znalazłam dziś ciekawą pozycję – „Dziennik podróżnika” Beaty Pawlikowskiej. Nie kupiłam bo podróżnik ze mnie żaden ale teraz myślę,że ta „podróż” może być bardziej metaforycznie potraktowana.
Jest pięknie wydany, ma mnóstwo miejsca na notatki (czego nie można było powiedzieć o kalendarzu Pani Pawlikowskiej na 2013 rok), jest miejsce na ważne słowa/zwroty, osobne strony do spisywania wydatków. Jeśli będziecie w księgarni lub po prostu w „Biedronce” to zwróćcie na to uwagę. 

Małe porażki,wielkie sukcesy (tak,tak….;-) )

Zwykły wpis
Fascynacja wnętrzami trwa w najlepsze. Już wiem,że wykorzystam motyw sowy (który uwielbiam od dawna), zdjęcia na klamerkach, materac z ogromną ilością poduszek. Wczorajsza informacja o porażce skłoniła mnie do zajęcia myśli czymś zupełnie przyziemnym – szafą.
Matko… czego tam nie było 🙂 Nie to,że miałam w niej stare trupy ale wiele ubrań już kilka lat temu powinno na zawsze opuścić moje wieszaki i dać o sobie na zawsze zapomnieć ( o zgrozo! Turkusowa sukienko-tunika zawiązywana „na kopertę”, obszyta cekinami….).
Przepadły na zawsze!
Życzę Wam udanego weekendu, do przeczytania!