Powrót po czasie :)

Zwykły wpis

Ale mnie długo nie było!! Wiele się dzieje, brak czasu.

Mam jednak coraz większą górę książek do przeczytania, również dlatego,że znalazłam świetną bibliotekę w okolicy. Nie pominę też faktu literatury na studia…
Właśnie- studia. Psychologia okazała się dla mnie strzałem w 10! To,co wyróżnia ją od prawa to konieczność regularnej pracy. Tak,tak! Studiowanie prawa to kucie i wystarczy to robić 2 tygodnie przed egzaminem. Zero indywidualnego podejścia (przynajmniej na pierwszym roku). Na psychologii jesteśmy podzieleni w małe grupy, mamy zadania, listę książek do przeczytania oraz groźby wejściówek, dużo pracy w grupie i własnego myślenia. Bardzo mi to odpowiada.
Na prawie byłam przerażona przedmiotami, grubymi tomiskami o potwornie nudnej treści a tu cieszą mnie nowe tytuły, które znajduję w księgarni czy bibliotece.
Mój prywatny stos książek również rośnie. Sporo tu nowości i tytułów wyłącznie „powąchanych” ( ten zapach… :-D).Więcej ostatnio czytam literatury dziecięcej przy obowiązkowej bajce na dobranoc. Chętnie kilka pozycji zrecenzuję .
Z nowości…zaokularowałam się 🙂 W końcu znalazłam takie oprawki,które lubię nosić. Na zdjęciu kiepsko widać,ale są granatowo-niebieskie.
I ostatnia , najważniejsza właściwie kwestia, która zabiera mój czas- OWLI,czyli moje wymarzone studio do fotografii dzieci i rodzin. Małe, ale zostawiam w nim za każdym razem mnóstwo serducha. Na zdjęciu część „robocza”. Jest jeszcze kącik dla rodziców,przewijak,fotele,moje biurko,łazienka,miejsce na sprzęt i gadżety.
Przy okazji zapraszam na stronę http://www.owli.pl 

Plan -studia

Zwykły wpis

Wydział opublikował już plan zjazdów na nowy rok. 

Poczułam,że studencki czas zbliża się wielkimi krokami. Gdy przyjrzałam się bliżej zajęciom jakie mnie czekają utwierdziłam się tylko w przekonaniu, że to była bardzo dobra decyzja. Po pierwsza psychologia zwyczajnie mnie interesuje. Zanim strzelił mnie amor do medycyny to właśnie psychologia była moim celem (może trzeba było się go trzymać?). 
 Październik to dla mnie ważny miesiąc z dwóch powodów- studia i studio. 
Otwieram studio fotograficzne w nowym miejscu , już terminarz się zapełnia i muszę ten czas mądrze dzielić. 
Typowy dzień wygląda więc tak,że o 7.00 ubieram dziewczyny, na 8.00 odstawiam do szkoły i przedszkola i pędzę do studia by focić lub obrabiać wykonane dzień wcześniej zdjęcia. Ok 15.00 odbieram latorośle, dokarmiam, zabawiam i : uczę się/ fotografuję/obrabiam zdjęcia. Cieszy mnie to baaaaardzo. Lubię nawał pracy, szczególnie TAKIEJ. 😀 

Co by było gdyby…? Zabawa :)

Zwykły wpis

    Chciałabym zaproponować Wam małą zabawę. Możecie wziąć w niej „udział” wpisując odpowiedź na kartce, na blogu, w komentarzu- dowolnie.

 Odpowiedz na pytanie:

Kim byś był/ była gdyby nie strach, lenistwo, brak konsekwencji? Co byś robił/a, co umiał/a, co czuł/a?

Nie pytam o sprawy na „śmierć i życie” a o codzienne drobne rzeczy, które mogły by wiele zmienić.
Chciałabym skłonić Was do małej refleksji (siebie również) …

1) Pierwsze co przychodzi mi do głowy to gra na instrumentach. Grałam na skrzypcach, pianina nie lubiłam a od kilku lat obiecuję sobie, że wrócę do klawiszy oraz nauczę się grać na gitarze. 
Gdybym zrealizowała swoje obietnice dziś nie musiałabym płacić za prosty aranż gitarowy czy być uzależniona od terminów innych. Próbowałam gitary i właściwie codziennie obiecuję sobie,że właśnie dziś poświęcę jej więcej czasu. Lenistwo i brak konsekwencji w czystej formie.

2) Języki. Ile to już lat odgrażam się, że nauczę się włoskiego? 
Nie mam zdolności w przyswajaniu języków obcych ale włoski baaaardzo mi się podoba. Na podobaniu się skończyło. Drugim językiem,który bardzo mi się „słuchowo” podoba jest francuski. 
Gdybym się zawzięła potrafiła bym mówić w co najmniej dwóch językach obcych :-[ 

3) Dieta. Stare jak świat. Ale gdybym utrzymała swoje postanowienia o zdrowym żywieniu nie tylko moja sylwetka wyglądała by inaczej ale może rodzina również przeszła by na lepsze żywienie. Za dietą idą ćwiczenia. Płaski brzuch to moje marzenie nawet z czasów gdy moje BMI było bliskie 15 . To kwestia budowy, genów i własnych wymagań. 

Za tym wszystkim pojawia się drugie pytanie…


Wyobraź sobie,że masz przed sobą jeden dzień bez żadnego strachu i własnych ograniczeń – co robisz?

🙂 Odpowiedź na te pytanie pozostawię dla siebie , Wy również możecie.

   

Początki edukacji. Już niedługo…

Zwykły wpis

Nie, nie będę narzekać na upały. Wytopiłam dzięki nim połowę zalegających kilogramów, zjadłam 10 arbuzów i wzięłam setkę pryszniców. Jest dobrze. Za 2 dni ma przyjść totalna zmiana klimatu i wreszcie odżyję.  A jednak narzekam?

   Nie tylko temperatury się zmienią. Mam postanowienia. Baa- matczyne postanowienia.
Wrzesień za pasem a młode wędrują do przedszkola i szkoły. Ciarki mnie przeszły gdy pomyślałam o godzinie, na którą mają wstawać. Obecnie tak rozregulował się ich czas spania (częściowo winne temu upały), że zasypiają ok. północy, w nocy się budzą ( bo gorąco, bo się boję, bo burza…) i śpią do 11.00 .
Koniec.
Nastawiam budzik na 21.00 i będzie to dla nas sygnał , że czas do łóżek. Będę wytrwale przygotowywała je do tego wyjątkowego czasu gdy pójdą się edukować a ja pierwszy raz od 6 lat będę miała wolny poranek!!! HURRRA! 😀
Zaczynamy powoli gromadzić wszelkie szkolne potrzebne gadżety. Przyznam,że sprawia mi to taką samą radość jak za moich własnych szkolnych czasów. Ołówki,pisaki,gumeczki,zeszyty (!). Dziś kurier zapukał z książkami. Zestaw książek do zerówki – karty pracy+ podręcznik i zeszyt ćwiczeń do angielskiego+do religii i 200zł wydane. Jeszcze plecak+ kurtka, buty  i inne „chce to”. :-O  Szczerze współczuję rodzinom wielodzietnym…